jest czymś boskim, wielkim i artysta zawsze winien okazywać pokorę i wdzięczność wobec losu. Mówi też, ze moja kreatywność tkwi w moim sercu, nie w głowie; głowa winna pochylić się nisko, wejrzeć w serce i mu nie przeszkadzać.
Sharon Maas
(...) może ten, co pragnie opowiadać o historii, która się nie zdarzyła, lecz zdarzyć mogłaby, pragnie w istocie być nie opowiadaczem, lecz demiurgiem historii? Może w ten sposób pragnie zaspokoić swoje pragnienie stwarzania historii, którego inaczej – czyli działając w rzeczywistej historii – zaspokoić nie mógł? (...) Wygląda na to, że ten, kto opowiada historię, ale taką, jaka mogła być, mogła była być, zapewnia sobie jakiś wybór gwarantowany czasownikiem „móc”. A jeśli mogę wybierać, jestem wolny. W tym wypadku znaczy to, że moje poznanie jest wolne. Mogę poznać historię taką, jaką była, ale moje poznanie, niczym nieskrępowane, może też zwrócić się ku jej innym, niedokonanym wariantom. Traktując to, co się wydarzyło, jako możliwe – jako jedną z wielu możliwości – utwierdzam więc moją wolność. I w poczuciu wolności daję wolność historii: nic nie jest konieczne, wszystko jest zawsze i tylko możliwe. Nauki, która by miała gwarancje empiryczne i metodologiczne, pewno z tego stworzyć się nie da. Gdzie zbyt wiele wolności, tam nauka na nic. Z tyloma możliwościami – z nieograniczoną ilością możliwości – nie da sobie rady. Ale jeśli mam wybierać między umysłem ścisłym a umysłem wolnym, to wybieram wolny.
Jarosław Marek Rymkiewicz
Sharon Maas
(...) może ten, co pragnie opowiadać o historii, która się nie zdarzyła, lecz zdarzyć mogłaby, pragnie w istocie być nie opowiadaczem, lecz demiurgiem historii? Może w ten sposób pragnie zaspokoić swoje pragnienie stwarzania historii, którego inaczej – czyli działając w rzeczywistej historii – zaspokoić nie mógł? (...) Wygląda na to, że ten, kto opowiada historię, ale taką, jaka mogła być, mogła była być, zapewnia sobie jakiś wybór gwarantowany czasownikiem „móc”. A jeśli mogę wybierać, jestem wolny. W tym wypadku znaczy to, że moje poznanie jest wolne. Mogę poznać historię taką, jaką była, ale moje poznanie, niczym nieskrępowane, może też zwrócić się ku jej innym, niedokonanym wariantom. Traktując to, co się wydarzyło, jako możliwe – jako jedną z wielu możliwości – utwierdzam więc moją wolność. I w poczuciu wolności daję wolność historii: nic nie jest konieczne, wszystko jest zawsze i tylko możliwe. Nauki, która by miała gwarancje empiryczne i metodologiczne, pewno z tego stworzyć się nie da. Gdzie zbyt wiele wolności, tam nauka na nic. Z tyloma możliwościami – z nieograniczoną ilością możliwości – nie da sobie rady. Ale jeśli mam wybierać między umysłem ścisłym a umysłem wolnym, to wybieram wolny.
Jarosław Marek Rymkiewicz