o to, by tworzyć zespół. Spędzicie resztę życia, ucząć się siebie nawzajem, i od czasu do czasu będziecie na siebie naskakiwać. Ale piękno małżeństwa polega na tym, że jeśli wybrałeś właściwą osobę i jeśli oboje się kochacie, zawsze zanjdziecie sposób, by się z tym uporać...
Nicholas Sparks
To właśnie tam, pod łóżkiem, w tej absurdalnej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, Lupin mnie pocałował.
Początkowo nawet się nie zorientowałam. Obejmował mnie, byłam przyciśnięta do niego, a moja twarz przylegała do jego koszuli o przyjemnym, świeżym zapachu. Gdy tylko Sherlock wyślizgnął się spod łóżka, spróbowałam się poruszyć, lekko przesuwając ramiona. Poczułam wtedy, jak dłoń Arsene dotyka delikatnie moich włosów i wcale się temu nie sprzeciwiłam. W ciemności nasze usta musnęły się i tak pozostały, jedne na drugich, przez nie wiem jak długi czas, dopóki nie zawołał nas zniecierpliwiony Sherlock, zmuszając nas do wyjścia stamtąd.
Nigdy o tym nie rozmawialiśmy.
Ani tamtego wieczoru, gdy zmieszani i oszołomieni dotrzymywaliśmy kroku naszemu angielskiemu przyjacielowi, który podążał z kolei za podejrzanym numer jeden po ulicach Londynu, ani później, kiedy inne wydarzenia i pocałunki stały się częścią moich wspomnień. Ale jedną rzecz mogę stwierdzić z całą pewnością, nawet jeśli nie wiem, jak to wytłumaczyć: żaden inny pocałunek w moim życiu nie był taki jak ten.
Irene Adler
Nicholas Sparks
To właśnie tam, pod łóżkiem, w tej absurdalnej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, Lupin mnie pocałował.
Początkowo nawet się nie zorientowałam. Obejmował mnie, byłam przyciśnięta do niego, a moja twarz przylegała do jego koszuli o przyjemnym, świeżym zapachu. Gdy tylko Sherlock wyślizgnął się spod łóżka, spróbowałam się poruszyć, lekko przesuwając ramiona. Poczułam wtedy, jak dłoń Arsene dotyka delikatnie moich włosów i wcale się temu nie sprzeciwiłam. W ciemności nasze usta musnęły się i tak pozostały, jedne na drugich, przez nie wiem jak długi czas, dopóki nie zawołał nas zniecierpliwiony Sherlock, zmuszając nas do wyjścia stamtąd.
Nigdy o tym nie rozmawialiśmy.
Ani tamtego wieczoru, gdy zmieszani i oszołomieni dotrzymywaliśmy kroku naszemu angielskiemu przyjacielowi, który podążał z kolei za podejrzanym numer jeden po ulicach Londynu, ani później, kiedy inne wydarzenia i pocałunki stały się częścią moich wspomnień. Ale jedną rzecz mogę stwierdzić z całą pewnością, nawet jeśli nie wiem, jak to wytłumaczyć: żaden inny pocałunek w moim życiu nie był taki jak ten.
Irene Adler