natury: nikt nie chce, by go przyłapano na gorącym uczynku. Wolą robić świństwa ukradkiem i maskować je wielkimi słowami. Bo rzecz w tym, że nie obawiają się czynić zła, tylko tego, że ktoś to zobaczy.
Lili St. Crow
(…) pragnęłam mieć siłę wzroku, która by sięgnęła poza te granice, która by dotarła do ruchliwego świata, do miast pełnych życia, o których słyszałam wprawdzie, lecz nie widziałam nigdy – że wtedy pragnęłam więcej poznać i doświadczyć, nawiązać więcej stosunków z ludźmi, zaznajomić się z większą rozmaitością typów, niż mi było dane. Ceniłam to, co było dobre w pani Fairfax i w Adelce, ale wierzyłam, że istnieją inne i żywsze rodzaje dobrego, a to, w co wierzyłam, pragnęłam zobaczyć.
Kto może mieć mi to za złe? (…) Nie moja jednak była to wina. Niepokój leżał w mojej naturze, wzburzał mnie niekiedy do bólu…
Daremnie byłoby mówić, że istoty ludzkie powinny zadowolić się spokojem: potrzebują działania – a jeżeli nie mogą go znaleźć, stwarzają je sobie. Miliony skazane są na cichszy los od mego i miliony w milczeniu buntują się przeciwko swemu losowi. Nikt nie wie, ile buntów – prócz buntów politycznych – fermentuje w tłumach zaludniających świat. Kobiety uważa się na ogół za bardzo spokojne istoty, ale kobiety czują tak samo jak mężczyźni; potrzebują ćwiczeń dla swych zdolności, pola dla swych wysiłków nie mniej niż ich bracia; cierpią, gdy są zbyt skrępowane, cierpią w bezwzględnym zastoju zupełnie tak samo, jak cierpieliby mężczyźni; i ciasnotą umysłu grzeszą ich bardziej uprzywilejowani bracia, którzy twierdzą, że kobiety powinny się ograniczyć do gotowania puddingów, robienia pończoch, grania na fortepianie i haftowania. Bezmyślnością jest potępiać je albo śmiać się z nich, jeżeli starają się robić więcej albo nauczyć się więcej, niż zwyczaj wymaga dla ich płci.
Charlotte Brontë
Lili St. Crow
(…) pragnęłam mieć siłę wzroku, która by sięgnęła poza te granice, która by dotarła do ruchliwego świata, do miast pełnych życia, o których słyszałam wprawdzie, lecz nie widziałam nigdy – że wtedy pragnęłam więcej poznać i doświadczyć, nawiązać więcej stosunków z ludźmi, zaznajomić się z większą rozmaitością typów, niż mi było dane. Ceniłam to, co było dobre w pani Fairfax i w Adelce, ale wierzyłam, że istnieją inne i żywsze rodzaje dobrego, a to, w co wierzyłam, pragnęłam zobaczyć.
Kto może mieć mi to za złe? (…) Nie moja jednak była to wina. Niepokój leżał w mojej naturze, wzburzał mnie niekiedy do bólu…
Daremnie byłoby mówić, że istoty ludzkie powinny zadowolić się spokojem: potrzebują działania – a jeżeli nie mogą go znaleźć, stwarzają je sobie. Miliony skazane są na cichszy los od mego i miliony w milczeniu buntują się przeciwko swemu losowi. Nikt nie wie, ile buntów – prócz buntów politycznych – fermentuje w tłumach zaludniających świat. Kobiety uważa się na ogół za bardzo spokojne istoty, ale kobiety czują tak samo jak mężczyźni; potrzebują ćwiczeń dla swych zdolności, pola dla swych wysiłków nie mniej niż ich bracia; cierpią, gdy są zbyt skrępowane, cierpią w bezwzględnym zastoju zupełnie tak samo, jak cierpieliby mężczyźni; i ciasnotą umysłu grzeszą ich bardziej uprzywilejowani bracia, którzy twierdzą, że kobiety powinny się ograniczyć do gotowania puddingów, robienia pończoch, grania na fortepianie i haftowania. Bezmyślnością jest potępiać je albo śmiać się z nich, jeżeli starają się robić więcej albo nauczyć się więcej, niż zwyczaj wymaga dla ich płci.
Charlotte Brontë