- o centymetry mijając kilkudziesięciometrowe przepaści. I co jakiś czas sięgał pod siedzenie, skąd podnosił przybrudzoną butelkę z ciemnobursztynowym płynem w środku. Tak, pociągał z niej. Nie, to nie była herbata. Tak, to był koniak. I owszem jak zaproponował, pociągałem równo.
Marcin Meller
- Mam dla ciebie zadanie na dzisiaj - odezwał się beznamiętnie i wyciągnął coś zza pazuchy.
W ręku dyndały mu foremki i łopatka w pomarańczowej siateczce. Szczur parsknął i rozwył się na całego. Spojrzała na Kaznodzieję. Z jego miny wywnioskowała, że ich wczorajszy pakt właśnie wygasł.
- Jak miło. Dzięki - zaświergotała. - Ale skoro dajemy sobie prezenty, to ja też mam coś dla ciebie.
Wyciągnęła z kieszeni kawałek białego płótna. Wziął go ostrożnie
- Rozwiń. To w sumie niewiele , ale skoro jesteśmy razem w drużynie i w ogóle. - Machnęła ręką jak piszczący podlotek.
To był duży worek na bieliznę, który dostaje się w pralni. Jego nazwisko było na nim namazane czarnym flamastrem.
- Co to jest? - spytał osłupiały.
- Powłoczka - zakwiliła i dodała po chwili cierpkim od złośliwości głosem: - Na twoje ego.
- Odpalamy. Trzy świnki, dwie świnki, jedna świnka...
Miał taką twarz, że sama walnęła w cycek.
Agnieszka Tomaszewska
Marcin Meller
- Mam dla ciebie zadanie na dzisiaj - odezwał się beznamiętnie i wyciągnął coś zza pazuchy.
W ręku dyndały mu foremki i łopatka w pomarańczowej siateczce. Szczur parsknął i rozwył się na całego. Spojrzała na Kaznodzieję. Z jego miny wywnioskowała, że ich wczorajszy pakt właśnie wygasł.
- Jak miło. Dzięki - zaświergotała. - Ale skoro dajemy sobie prezenty, to ja też mam coś dla ciebie.
Wyciągnęła z kieszeni kawałek białego płótna. Wziął go ostrożnie
- Rozwiń. To w sumie niewiele , ale skoro jesteśmy razem w drużynie i w ogóle. - Machnęła ręką jak piszczący podlotek.
To był duży worek na bieliznę, który dostaje się w pralni. Jego nazwisko było na nim namazane czarnym flamastrem.
- Co to jest? - spytał osłupiały.
- Powłoczka - zakwiliła i dodała po chwili cierpkim od złośliwości głosem: - Na twoje ego.
- Odpalamy. Trzy świnki, dwie świnki, jedna świnka...
Miał taką twarz, że sama walnęła w cycek.
Agnieszka Tomaszewska