pytania, jeżeli nie przerywają milczenia, to wyłącznie z tego powodu, że nic ich tam nie zatrzymuje poza tym, że po prostu siedzą jedno naprzeciw drugiego, pozwalając, aby płynął czas i że nie mają innego celu, jak tylko przebywać blisko siebie i to jest piękne w tym zadawaniu sobie niemych pytań.
Eduardo Sacheri
Wes… – jęknąłem, patrząc na jego lustrzane odbicie. – Nie jestem naćpany i nie spałem z żadną panną. Po prostu… czuję się lepiej. Wypiął pierś i uśmiechnął się zadziornie.
– Czy ma to coś wspólnego z pewną osobą, której imię zaczyna się na literę „S”?
– Zobacz, która godzina. Pora na ciebie. Ja muszę się ubrać. I nie, nie możesz oglądać mnie nago.
– To boli, stary. – Z tymi słowy uderzył się dłonią w pierś. – O, tu.
– Graj uczciwie. – Zmrużyłem oczy.
– To taki przenikliwy ból. – Skrzywił się.
– Sukinsyn. Jesteś upierdliwy.
– A więc? – Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
– A co? Już ci lepiej?
– Oooch. – Zgiął się wpół. – Odpowiedź brzmi: „Tak”. Zadowolony?
– Uleczony. – Wyprostował się. – Dzięki, że zdobyłeś się na szczerość po pięciu minutach moich błagań.
– Trzech minutach.
– Czterech.
Rachel Van Dyken
Eduardo Sacheri
Wes… – jęknąłem, patrząc na jego lustrzane odbicie. – Nie jestem naćpany i nie spałem z żadną panną. Po prostu… czuję się lepiej. Wypiął pierś i uśmiechnął się zadziornie.
– Czy ma to coś wspólnego z pewną osobą, której imię zaczyna się na literę „S”?
– Zobacz, która godzina. Pora na ciebie. Ja muszę się ubrać. I nie, nie możesz oglądać mnie nago.
– To boli, stary. – Z tymi słowy uderzył się dłonią w pierś. – O, tu.
– Graj uczciwie. – Zmrużyłem oczy.
– To taki przenikliwy ból. – Skrzywił się.
– Sukinsyn. Jesteś upierdliwy.
– A więc? – Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
– A co? Już ci lepiej?
– Oooch. – Zgiął się wpół. – Odpowiedź brzmi: „Tak”. Zadowolony?
– Uleczony. – Wyprostował się. – Dzięki, że zdobyłeś się na szczerość po pięciu minutach moich błagań.
– Trzech minutach.
– Czterech.
Rachel Van Dyken