racji ten głupi, czerwony kawałek mięsa ciągnie mnie za sobą w kompletną pustkę i mrok? Przekładałem głowę na poduszkę i uspokajałem się: cisza... Nie ma żadnego serca... Już wszystko w porządku...
Zachar Prilepin
Dmochowski odpisuje, że potomni będą chcieli wiedzieć o mistrzu wszystko, i znów pyta: "Czy jest Pana zamyślonym, świadomym i chcianym (a w takim razie dlaczego?): a) statyczność, b) osiowość, c) frontalność Pańskich obrazów?" (...) Beksiński wybucha: (...) "Ma Pan w sobie potrzebę dziecka, które zagląda do brzucha zabawki, ale zabawki przestają po takiej operacji zazwyczaj nie tylko mówić »mama« i »tata«, jak też zamykać oczy, ale w ogóle nadają się już tylko na złom. (...) Przecież Pana pytania, które mi Pan postawił, zaczynają potem mnie samego drążyć, że niby dlaczego akurat osiowo — przecież może być nieosiowo; jest to żadna trudność, a więc czyż nie można uszczęśliwiać ludzi, robiąc nieosiowo; oczywiście można; a więc spróbuję nieosiowo, ale co na to poradzę, że mi się nie podoba, a jak mi się nie podoba, to robota staje się katorgą, to w ogóle obraz »nie idzie«, ale oczywiście na skutek takiego postawienia sprawy i osiowość staje się podejrzana, zamiast robić po prostu następny obraz, zaczynam go analizować; niby dlaczego musi być osiowy, aby mi się podobał i mnie zadowalał, czyżbym był zestereotypizowany i nie umiał się wyzwolić, a z kolei po co się wyzwalać z osiowości, skoro jedyną alternatywą będzie nieosiowość, która sama w sobie nie jest niczym lepszym, ani gorszym; w sumie po tygodniu takiego maglowania czuję się do malowania równie zdolny co neurotyk seksualny do stosunku.
Magdalena Grzebałkowska
Zachar Prilepin
Dmochowski odpisuje, że potomni będą chcieli wiedzieć o mistrzu wszystko, i znów pyta: "Czy jest Pana zamyślonym, świadomym i chcianym (a w takim razie dlaczego?): a) statyczność, b) osiowość, c) frontalność Pańskich obrazów?" (...) Beksiński wybucha: (...) "Ma Pan w sobie potrzebę dziecka, które zagląda do brzucha zabawki, ale zabawki przestają po takiej operacji zazwyczaj nie tylko mówić »mama« i »tata«, jak też zamykać oczy, ale w ogóle nadają się już tylko na złom. (...) Przecież Pana pytania, które mi Pan postawił, zaczynają potem mnie samego drążyć, że niby dlaczego akurat osiowo — przecież może być nieosiowo; jest to żadna trudność, a więc czyż nie można uszczęśliwiać ludzi, robiąc nieosiowo; oczywiście można; a więc spróbuję nieosiowo, ale co na to poradzę, że mi się nie podoba, a jak mi się nie podoba, to robota staje się katorgą, to w ogóle obraz »nie idzie«, ale oczywiście na skutek takiego postawienia sprawy i osiowość staje się podejrzana, zamiast robić po prostu następny obraz, zaczynam go analizować; niby dlaczego musi być osiowy, aby mi się podobał i mnie zadowalał, czyżbym był zestereotypizowany i nie umiał się wyzwolić, a z kolei po co się wyzwalać z osiowości, skoro jedyną alternatywą będzie nieosiowość, która sama w sobie nie jest niczym lepszym, ani gorszym; w sumie po tygodniu takiego maglowania czuję się do malowania równie zdolny co neurotyk seksualny do stosunku.
Magdalena Grzebałkowska