ze sobą. To tak, kiedy czasami budują dom. I przyjdzie dziecko, i dotknie wilgotnego betonu ręką. Potem w tym domu zamieszkują ludzie i rodzą się, i umierają, i przychodzą nowi, ale ten ślad ręki zostaje na zawsze. To chyba jakoś tak... Nie umiem mówić o miłości.
Marek Hłasko
Z jednej strony panuje ten nieszczęsny kult młodości — wiadomo, "czterdziestoletnia młodzież atakuje", Torbicka wygląda wciąż na dwadzieścia pięć lat, połowa celebrytów coś sobie wstrzykuje i publikuje na fejsie fotki miejsc objętych iniekcją. Wpychają potem ciała w jakieś osobliwe ubrania i uzyskują silne wsparcie ze strony prasy kolorowej, która przesuwa wiek bycia młodym mniej więcej do sześćdziesiątki.
Z drugiej strony młodych gnębi się jak zawsze, gnoi bez litości, traktuje z wyższością, ciągle strofuje i wskazuje właściwe miejsce w szeregu, robi się im regularnie spłuczki w ubikacjach i wymaga karności. Bo jeśli skończyli studia i chcą pracować, żeby osiągnąć zdolność kredytową, to są roszczeniowi. Tak powie gość programu EKG emitowanego w lewicowym radiu, do którego na poranne pogawędki zaprasza się ludzi zarabiających rocznie sześciocyfrowe kwoty. I ci ludzie uparcie nie chcą lub po prostu nie potrafią wynieść się ponad swój punkt widzenia. Niby analizują, ale kiedy się wsłuchać — wciąż z prezesowskich foteli.
(...) Cywilizacja śmierci, system pięć plus dwa (pięć dni harówy, dwa chlania), módlmy się.
Marek Łuszczyna
Marek Hłasko
Z jednej strony panuje ten nieszczęsny kult młodości — wiadomo, "czterdziestoletnia młodzież atakuje", Torbicka wygląda wciąż na dwadzieścia pięć lat, połowa celebrytów coś sobie wstrzykuje i publikuje na fejsie fotki miejsc objętych iniekcją. Wpychają potem ciała w jakieś osobliwe ubrania i uzyskują silne wsparcie ze strony prasy kolorowej, która przesuwa wiek bycia młodym mniej więcej do sześćdziesiątki.
Z drugiej strony młodych gnębi się jak zawsze, gnoi bez litości, traktuje z wyższością, ciągle strofuje i wskazuje właściwe miejsce w szeregu, robi się im regularnie spłuczki w ubikacjach i wymaga karności. Bo jeśli skończyli studia i chcą pracować, żeby osiągnąć zdolność kredytową, to są roszczeniowi. Tak powie gość programu EKG emitowanego w lewicowym radiu, do którego na poranne pogawędki zaprasza się ludzi zarabiających rocznie sześciocyfrowe kwoty. I ci ludzie uparcie nie chcą lub po prostu nie potrafią wynieść się ponad swój punkt widzenia. Niby analizują, ale kiedy się wsłuchać — wciąż z prezesowskich foteli.
(...) Cywilizacja śmierci, system pięć plus dwa (pięć dni harówy, dwa chlania), módlmy się.
Marek Łuszczyna