łaski, aby go zwyciężyć; jeżeli nie masz, trzeba również starać się o moje łaski, aby się go ustrzec na przyszłość. Tak czy tak, droga zawsze jedna; po cóż zatem się dręczyć, po cóż zwłaszcza mnie dręczyć! Czy nie umiesz być milszy? Czy nie jesteś już pewny swojej siły?
Pierre Choderlos de Laclos
Katolicyzm, podobnie jak pozostałe religie monoteistyczne, propaguje wizję człowieka, którego za wszelką cenę należy skłonić do doskonałości. Wszelkie odstępstwa od ideału są tu traktowane jako zło, za które należy się kara. Nauczanie Jana Pawła II jest przejawem takiej normatywistycznej wizji świata. Bardzo więc może odpowiadać surowym rodzicom i osobom o negatywnej emocjonalności. To do nich było kierowane i w ich przypadku padało na podatny grunt. Wbrew temu, czego pragnęliby sami wyznawcy, przekaz katolicyzmu jest potępiający, pełen wrogości i ponury. I nadawanie mu atrakcyjnej formy czy osładzanie wyrazami akceptacji dla posłusznych niewiele zmienia. Papież normatywista zadbał o to, żeby życie owieczek, przynajmniej tych uczciwych, nie było zbyt słodkie. Ludzie sumienni, wymagający od samych siebie, cierpią w katolicyzmie najbardziej. System norm, jaki narzuca ta religia (nie tylko zresztą ta), jest po prostu nieludzki, a zalecenia w praktyce niewykonalne. O to właśnie można mieć także pretensje do Wojtyły. Papież nie dość, że szerzył uprzedzenia i nietolerancję (ukrywaną często pod chwytliwymi hasłami ekumenizmu, miłosierdzia czy miłości bliźniego), to jeszcze najbardziej wartościowym, ludziom, uwikłanym w tę zatrutą ideologię, którą szerzył, zgotował udrękę ciągłego, irracjonalnego poczucia winy.
Piotr Szumlewicz
Pierre Choderlos de Laclos
Katolicyzm, podobnie jak pozostałe religie monoteistyczne, propaguje wizję człowieka, którego za wszelką cenę należy skłonić do doskonałości. Wszelkie odstępstwa od ideału są tu traktowane jako zło, za które należy się kara. Nauczanie Jana Pawła II jest przejawem takiej normatywistycznej wizji świata. Bardzo więc może odpowiadać surowym rodzicom i osobom o negatywnej emocjonalności. To do nich było kierowane i w ich przypadku padało na podatny grunt. Wbrew temu, czego pragnęliby sami wyznawcy, przekaz katolicyzmu jest potępiający, pełen wrogości i ponury. I nadawanie mu atrakcyjnej formy czy osładzanie wyrazami akceptacji dla posłusznych niewiele zmienia. Papież normatywista zadbał o to, żeby życie owieczek, przynajmniej tych uczciwych, nie było zbyt słodkie. Ludzie sumienni, wymagający od samych siebie, cierpią w katolicyzmie najbardziej. System norm, jaki narzuca ta religia (nie tylko zresztą ta), jest po prostu nieludzki, a zalecenia w praktyce niewykonalne. O to właśnie można mieć także pretensje do Wojtyły. Papież nie dość, że szerzył uprzedzenia i nietolerancję (ukrywaną często pod chwytliwymi hasłami ekumenizmu, miłosierdzia czy miłości bliźniego), to jeszcze najbardziej wartościowym, ludziom, uwikłanym w tę zatrutą ideologię, którą szerzył, zgotował udrękę ciągłego, irracjonalnego poczucia winy.
Piotr Szumlewicz